Zaśpiewaj! - Krzyknął chyba Louis. Poczułam, że cała robie się czerwona ze wstydu.
- Muszę? - Zapytałam z nadzieją. Wszyscy pokiwali głową znacząco. Westchnęłam i podałam nuty Horanowi. Zdziwił się patrząc na mnie i to na nuty.
- Pomożesz mi grać. Weź gitare. - Powiedziałam i ułożyłam palce czekając aż chłopak się oswoi z nutami.
Po chwili ułożył chwyt i dał mi znak bym zaczynała. Zaczęłam grać i śpiewać tak. Blondyn zgrabnie pomagając gitarą Kiedy skończyłąm chłopacy siedzieli zdziwioni. Poczułam się poniżona.
- Wiem, wiem nie umiem śpiewać....- Powiedziałam lecz przerwał mi mulat.
- Jesteś niesamowita! Skąd umiesz tak śpiewać!? Musimy ci chyba załatwić trase! - Krzyknął. Chłopacy mu przytakiwali. Cała zalałam się rumiencem.
- Ach tak! Nie przedstawiłem Ci nich! Więc ten mulat to Zayn, ten blondyn to Niall, ten chłopak z marchwią to Louis, ten na bibera to Liam a ja to oczywiście Harry! Ale mów mi prosze Hazza. - Powiedział. Spuściłam wzrok. Są sławni na całym świecie a ja nie znam ich imion! Masakra. Przypomniało mi się nagle, że mam wizytę u psychiatra. Chodziłam do tego w Irladnii ale jego kuzyn tu jest i powiedział, że pomoże mi z śmiercią rodziców. Spojrzałam czy któryś ma zegarek. Miał go Hazza.
- Która godzina? - Zapytałam. Chłopak spojrzał na zegarek i powiedział:
- 16:56 a co? - Spanikowałam zaczełam szukać telefonu. Znalazłam go na podłodze. Schowałam do torby.
- Musze lecieć! -Powiedziałąm i już chciałam wychodzić lecz chłopacy mnie powstrzymali.
- Podwieziemy cię! - Krzyknął zadowolony Liam i pociągnął mnie za rękę. Zbiegliśmy po schodach, wyszliśmy z budynku i weszliśmy do czarnego vana. Podałm cicho adres Liamowi a on jechał słusznie.
W końcu stanełam przed budynkiem. Był nowoczesny. Miał duże szyby, metalowe ozdoby i wielkie szklane drzwi.
- Będziemy czekać. - Powiedział Harry. Już chciałam się sprzeciwić lecz nie moge się spóźnić tak bardzo! Rzuciłam szybkie 'ok, lece' i wbiegłam.
Oczami Harrego:
Sava zniknęła za drzwiami. Co ona tam będzie robić?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz