czwartek, 8 listopada 2012
Komy
Postanowiłam dodać rozdział z romansem Nialla i Savy, z mroczną tajemnicą Zayna, z ważną informacją Savy i z złością Harrego, ale to nie będzie za darmo! napisze na kolorowo byście zrozumieli: pod V rozdziałem ma być conajmiej 1 kom!!! Inaczej się nie da! Żeby napisac koma wystarczy: Znaleść pod postem brak komentarza, lub jeżeli jakiś będzie to będzie pisało np. 2 komentarze. Wciskamy to i piszemy co chcemy. Dalej to opublikujemy i git! Mam nadzieje, że napiszesz pod V rozdziałem koma!!!
środa, 7 listopada 2012
Rozdział V
Oczami Harrego:
W szpitalu nie byliśmy kilka dni. Lekarz mówił byśmy przyjechali, bo ma ważną informacje. Jechaliśmy jak głupki. kiedy bylismy w środku pobiegliśmy pod sale Savy. Stał tam już lekarz.
- I co z nią?! - Prawie krzyknałem. Mężczyzna uśmiechnął się.
- Kilka dni temu dziewczyna obudziła się. Zrobiliśmy badania. Stało się coś niesamowitego! Wszystkie badania były pozytywne jej stan jest wspaniały a sama mówi, że czuje się jak nowo narodzona! - Pwoiedział szczęśliwy lekarz. Wydobyłem okrzyk szczęścia i przejechałem się po holu na kolanach. W tym czasie Liam porozmawaił z lekarzem. Lekarz coś powiedział i odszedł zadowolony.
- Możemy do niej wejść. Lekarz uprzedził, że była tu jakaś kuzynka i, że się pozmieniała. - Powiedział Liam. Spojrzałem na niego i zapukałem do drzwi.
- Proszę! - Usłyszałem melodyjny głos siostry. Weszlismy wszyscy i zamurowało nas. Savannah siedziała z gitarą. Zupełnie inna:
- OMG to ty! Coś ty...jak ty...? Coś ty zrobiła! - Krzyknął Louis. Dziewczyna spuściła wzrok.
- Nie słuchaj go jesteś piękna! - Powiedziałem.
Oczami Savy:
- Ta miłe przywitanie....- Powiedziałam. Chłopacy spojrzeli na siebie i zaczeli mnie ściskać.
- I feel so lovly! (Czuje się taka kochana!) - Krzyknełam na co chłopacy wybuchli śmiechem.
- Kiedy cię wypisują? - Zapytał Niall. Spojrzałam na niego w jego oczach były iskierki radości.
- Dziś. Za jakąś godzinkę. - Powiedziałam a na twarzy chłopaka zagościł szeroki uśmiech. Odgarnełam niebiesko-żółto-białą grzywke i uśmiechnełam się szczerze do chłopców.
- Ile byłam w śpiączce? - Zapytałam. Chłopakom zrzędła mina.
- 3 tygodnie... - Wyszeptał Niall. Roździabiłam usta ze zdziwienia.
- Fuck! Nie byłam u dentysty, na lekcjach fortepianie, lekcji gry na gitzarze, na urodzinach Destiny, na wreszcie na randce z ... - I tu przerwałąm i się zaśmiałam. Chciałam powiedzieć "nie byłam wreszcie na randce z Niallem"
- Aaa! Moje lekcje baletu! Mrs. Qreste mnie utłucze! to byłą moja sznasa! - Pisnełam prawie bliska załamaniu nerwowemu.
W szpitalu nie byliśmy kilka dni. Lekarz mówił byśmy przyjechali, bo ma ważną informacje. Jechaliśmy jak głupki. kiedy bylismy w środku pobiegliśmy pod sale Savy. Stał tam już lekarz.
- I co z nią?! - Prawie krzyknałem. Mężczyzna uśmiechnął się.
- Kilka dni temu dziewczyna obudziła się. Zrobiliśmy badania. Stało się coś niesamowitego! Wszystkie badania były pozytywne jej stan jest wspaniały a sama mówi, że czuje się jak nowo narodzona! - Pwoiedział szczęśliwy lekarz. Wydobyłem okrzyk szczęścia i przejechałem się po holu na kolanach. W tym czasie Liam porozmawaił z lekarzem. Lekarz coś powiedział i odszedł zadowolony.
- Możemy do niej wejść. Lekarz uprzedził, że była tu jakaś kuzynka i, że się pozmieniała. - Powiedział Liam. Spojrzałem na niego i zapukałem do drzwi.
- Proszę! - Usłyszałem melodyjny głos siostry. Weszlismy wszyscy i zamurowało nas. Savannah siedziała z gitarą. Zupełnie inna:
- Nie słuchaj go jesteś piękna! - Powiedziałem.
Oczami Savy:
- Ta miłe przywitanie....- Powiedziałam. Chłopacy spojrzeli na siebie i zaczeli mnie ściskać.
- I feel so lovly! (Czuje się taka kochana!) - Krzyknełam na co chłopacy wybuchli śmiechem.
- Kiedy cię wypisują? - Zapytał Niall. Spojrzałam na niego w jego oczach były iskierki radości.
- Dziś. Za jakąś godzinkę. - Powiedziałam a na twarzy chłopaka zagościł szeroki uśmiech. Odgarnełam niebiesko-żółto-białą grzywke i uśmiechnełam się szczerze do chłopców.
- Ile byłam w śpiączce? - Zapytałam. Chłopakom zrzędła mina.
- 3 tygodnie... - Wyszeptał Niall. Roździabiłam usta ze zdziwienia.
- Fuck! Nie byłam u dentysty, na lekcjach fortepianie, lekcji gry na gitzarze, na urodzinach Destiny, na wreszcie na randce z ... - I tu przerwałąm i się zaśmiałam. Chciałam powiedzieć "nie byłam wreszcie na randce z Niallem"
- Aaa! Moje lekcje baletu! Mrs. Qreste mnie utłucze! to byłą moja sznasa! - Pisnełam prawie bliska załamaniu nerwowemu.
IV rozdział
Oczami Nialla:
Hazza wyskoczył z pomysłem, żeby ją podsłuchiwać. Na początku nikt nie chciał, lecz po chwili podążyliśmy za Savannah. Weszła do gabinetu. Wszyscy przyłorzylismy uszy do drzwi i słuchaliśmy:
- Ah Panna Savannach Crue! Miło mi poznać moją paciętke! Nazywam się Edward Sparks. - Powiedział radośnie jakiś pan.
- Tak...miło poznać - Powiedziała cicho sava. (napisze wam w skrótach ok? aut.)
E: A więc słyszałem o nie miłym wypadku...Chce Pani o tym opowiedzieć?
S:Tak w końcu tu po to przyszłam.
E:prosze zaczynać. Jeżeli nie chcę pani czegoś powiedzieć, prosze mówić, że chce pani przerwać.
S: Dobrze a więc... Ogólnie pochodze z ubogiej rodziny. Razem z mamą i tatą ciężko pracowaliśmy, lecz i tak kochałam ich nad życie.Raz zapytałam się czemu nie mam rodzeństwa. Nie dawno po tym tata zabrał nas na kolacje. Tam powiedział, że mam brata i że miał rozwód nie dawno. Mama się załamała. Mówił, że jest jedyną a to było kłamstwo. Jednej nocy kiedy robiłam z mamą kolację, powiedziała że odchodzi....że mam być szcześliwa....Że mam poznać mojego brata...Po tym miała zawał. .... Umarła na miejscu. Tata coraz ciężej pracował a jego organizm nie wytrzymał. Podobnie powiedział słowa mamy i odszedł. Załąmałam się. Ludzie wytykali mnie palcami. Kiedy dostałam testament, tata napisał, że póki nie skończe 19 lat mam mieszkac u brata. Nie chciałam. Lecz muszę. Może się przyzwyczaje, może nie?
E:Miałaś ciężkie przeżycia. A muzyka. Słyszałem, że grasz i tańczysz.
S: To prawda. Chodze na balet. Robie to, bo okazuje tym uczucia i tworze układy. Jeśli chodzi o instrumenty i śpiew... To po mamie. Zawsze śpiewała mi taką miłą kołysankę. Potem nauczyłam się jej na fortepianie.... i tak mi zostało.
E: Czy obwiniasz się za wszystko?
S: Tak. Bo to moja wina. Ja pytałam się czemu nie mam rodzeństwa. Ja nie uratowałam mamy. Tata przemęczał się bym miała co jeść.
E: Hmm... Słuchaj. Nie musisz się obwiniać! To wszystko nie twoja wina. Kiedy wrócisz do domu, porozmawiaj z bratem. On jest teraz twoją rodziną i teraz będziesz go najbardziej potrzebowała!
S: Dobrze...
E: a twoje koszmary? Te krzyki?
S: Ach tak. Dowiedziałąm się od babci, że w nocy krzycze i płacze. Robie to dlatego, że w moich snach zabijają mame i tate...Wtedy czuje ten ból.
E: Rozumiem czyli twój strach, ból, smutek, rozpacz kumuluje sie przez sen i tworzy coś takiego?
S: Tak, chyba....tak
E: Dobrze postaraj się w snach myśleć o czymś co kochasz np. o kołysance mamy. A co do rozmowy potrzebujesz jej.
S: Dziekuje i dowidzenie. Po tym usłyszeliśmy kroki i upadliśmy an pdłoge.Przed nami stałą Savannah.
- Co wy tu? - Wykrztusiła.
- Wy słyszeliście...- Zatkała usta dłonią i uciekła. Szybko wstalismy i pobiegliśmy za nią. Uciekła na ulice, lecz....
Oczami Savanny:
Wszystko działo się tak szybko. Biegłam. W uszach słyszałam kołyzanke mamy. Potem jaskrawe światło. Klakson tira. Krzyki. i ból. Potem czułam się jakbym latała i znowu straszny ból. Słyszałam krzyki, syreny pogotowia. Lecz mi w uszach ciągle grała kołysanka: my immortal. I płacz. Zaraz kogo? Nie mamy i taty. Czyli ktoś mnie kocha!
- Ktoś mnie kocha...- Wyszeptała i z uśmiechem pogrążryłam się w ciemności.
Oczami Harrego:
Save niestety pogrążyli w śpiączce farmakologicznej. Pamiętam jak wyszeptała "Ktoś mnie kocha" I z uśmiechem zamknęła oczy. Lekarze mówią, że będzie tak przez tydzień, bo organizm nie jest tak zniszczony. Chociaż jej nie znam, słyszałem ile przeżyał i jest mi jej żal. Razem z chłopakami odwiedzamy ją codziennie. Śpiewając kołysanke którą nauczyła ją jej mama. Skąd ją mamy? Niall znalazł ja w jej notesie z piosenkami.
Hazza wyskoczył z pomysłem, żeby ją podsłuchiwać. Na początku nikt nie chciał, lecz po chwili podążyliśmy za Savannah. Weszła do gabinetu. Wszyscy przyłorzylismy uszy do drzwi i słuchaliśmy:
- Ah Panna Savannach Crue! Miło mi poznać moją paciętke! Nazywam się Edward Sparks. - Powiedział radośnie jakiś pan.
- Tak...miło poznać - Powiedziała cicho sava. (napisze wam w skrótach ok? aut.)
E: A więc słyszałem o nie miłym wypadku...Chce Pani o tym opowiedzieć?
S:Tak w końcu tu po to przyszłam.
E:prosze zaczynać. Jeżeli nie chcę pani czegoś powiedzieć, prosze mówić, że chce pani przerwać.
S: Dobrze a więc... Ogólnie pochodze z ubogiej rodziny. Razem z mamą i tatą ciężko pracowaliśmy, lecz i tak kochałam ich nad życie.Raz zapytałam się czemu nie mam rodzeństwa. Nie dawno po tym tata zabrał nas na kolacje. Tam powiedział, że mam brata i że miał rozwód nie dawno. Mama się załamała. Mówił, że jest jedyną a to było kłamstwo. Jednej nocy kiedy robiłam z mamą kolację, powiedziała że odchodzi....że mam być szcześliwa....Że mam poznać mojego brata...Po tym miała zawał. .... Umarła na miejscu. Tata coraz ciężej pracował a jego organizm nie wytrzymał. Podobnie powiedział słowa mamy i odszedł. Załąmałam się. Ludzie wytykali mnie palcami. Kiedy dostałam testament, tata napisał, że póki nie skończe 19 lat mam mieszkac u brata. Nie chciałam. Lecz muszę. Może się przyzwyczaje, może nie?
E:Miałaś ciężkie przeżycia. A muzyka. Słyszałem, że grasz i tańczysz.
S: To prawda. Chodze na balet. Robie to, bo okazuje tym uczucia i tworze układy. Jeśli chodzi o instrumenty i śpiew... To po mamie. Zawsze śpiewała mi taką miłą kołysankę. Potem nauczyłam się jej na fortepianie.... i tak mi zostało.
E: Czy obwiniasz się za wszystko?
S: Tak. Bo to moja wina. Ja pytałam się czemu nie mam rodzeństwa. Ja nie uratowałam mamy. Tata przemęczał się bym miała co jeść.
E: Hmm... Słuchaj. Nie musisz się obwiniać! To wszystko nie twoja wina. Kiedy wrócisz do domu, porozmawiaj z bratem. On jest teraz twoją rodziną i teraz będziesz go najbardziej potrzebowała!
S: Dobrze...
E: a twoje koszmary? Te krzyki?
S: Ach tak. Dowiedziałąm się od babci, że w nocy krzycze i płacze. Robie to dlatego, że w moich snach zabijają mame i tate...Wtedy czuje ten ból.
E: Rozumiem czyli twój strach, ból, smutek, rozpacz kumuluje sie przez sen i tworzy coś takiego?
S: Tak, chyba....tak
E: Dobrze postaraj się w snach myśleć o czymś co kochasz np. o kołysance mamy. A co do rozmowy potrzebujesz jej.
S: Dziekuje i dowidzenie. Po tym usłyszeliśmy kroki i upadliśmy an pdłoge.Przed nami stałą Savannah.
- Co wy tu? - Wykrztusiła.
- Wy słyszeliście...- Zatkała usta dłonią i uciekła. Szybko wstalismy i pobiegliśmy za nią. Uciekła na ulice, lecz....
Oczami Savanny:
Wszystko działo się tak szybko. Biegłam. W uszach słyszałam kołyzanke mamy. Potem jaskrawe światło. Klakson tira. Krzyki. i ból. Potem czułam się jakbym latała i znowu straszny ból. Słyszałam krzyki, syreny pogotowia. Lecz mi w uszach ciągle grała kołysanka: my immortal. I płacz. Zaraz kogo? Nie mamy i taty. Czyli ktoś mnie kocha!
- Ktoś mnie kocha...- Wyszeptała i z uśmiechem pogrążryłam się w ciemności.
Oczami Harrego:
Save niestety pogrążyli w śpiączce farmakologicznej. Pamiętam jak wyszeptała "Ktoś mnie kocha" I z uśmiechem zamknęła oczy. Lekarze mówią, że będzie tak przez tydzień, bo organizm nie jest tak zniszczony. Chociaż jej nie znam, słyszałem ile przeżyał i jest mi jej żal. Razem z chłopakami odwiedzamy ją codziennie. Śpiewając kołysanke którą nauczyła ją jej mama. Skąd ją mamy? Niall znalazł ja w jej notesie z piosenkami.
wtorek, 6 listopada 2012
Rozdział III
Zaśpiewaj! - Krzyknął chyba Louis. Poczułam, że cała robie się czerwona ze wstydu.
- Muszę? - Zapytałam z nadzieją. Wszyscy pokiwali głową znacząco. Westchnęłam i podałam nuty Horanowi. Zdziwił się patrząc na mnie i to na nuty.
- Pomożesz mi grać. Weź gitare. - Powiedziałam i ułożyłam palce czekając aż chłopak się oswoi z nutami.
Po chwili ułożył chwyt i dał mi znak bym zaczynała. Zaczęłam grać i śpiewać tak. Blondyn zgrabnie pomagając gitarą Kiedy skończyłąm chłopacy siedzieli zdziwioni. Poczułam się poniżona.
- Wiem, wiem nie umiem śpiewać....- Powiedziałam lecz przerwał mi mulat.
- Jesteś niesamowita! Skąd umiesz tak śpiewać!? Musimy ci chyba załatwić trase! - Krzyknął. Chłopacy mu przytakiwali. Cała zalałam się rumiencem.
- Ach tak! Nie przedstawiłem Ci nich! Więc ten mulat to Zayn, ten blondyn to Niall, ten chłopak z marchwią to Louis, ten na bibera to Liam a ja to oczywiście Harry! Ale mów mi prosze Hazza. - Powiedział. Spuściłam wzrok. Są sławni na całym świecie a ja nie znam ich imion! Masakra. Przypomniało mi się nagle, że mam wizytę u psychiatra. Chodziłam do tego w Irladnii ale jego kuzyn tu jest i powiedział, że pomoże mi z śmiercią rodziców. Spojrzałam czy któryś ma zegarek. Miał go Hazza.
- Która godzina? - Zapytałam. Chłopak spojrzał na zegarek i powiedział:
- 16:56 a co? - Spanikowałam zaczełam szukać telefonu. Znalazłam go na podłodze. Schowałam do torby.
- Musze lecieć! -Powiedziałąm i już chciałam wychodzić lecz chłopacy mnie powstrzymali.
- Podwieziemy cię! - Krzyknął zadowolony Liam i pociągnął mnie za rękę. Zbiegliśmy po schodach, wyszliśmy z budynku i weszliśmy do czarnego vana. Podałm cicho adres Liamowi a on jechał słusznie.
W końcu stanełam przed budynkiem. Był nowoczesny. Miał duże szyby, metalowe ozdoby i wielkie szklane drzwi.
- Będziemy czekać. - Powiedział Harry. Już chciałam się sprzeciwić lecz nie moge się spóźnić tak bardzo! Rzuciłam szybkie 'ok, lece' i wbiegłam.
Oczami Harrego:
Sava zniknęła za drzwiami. Co ona tam będzie robić?!
- Muszę? - Zapytałam z nadzieją. Wszyscy pokiwali głową znacząco. Westchnęłam i podałam nuty Horanowi. Zdziwił się patrząc na mnie i to na nuty.
- Pomożesz mi grać. Weź gitare. - Powiedziałam i ułożyłam palce czekając aż chłopak się oswoi z nutami.
Po chwili ułożył chwyt i dał mi znak bym zaczynała. Zaczęłam grać i śpiewać tak. Blondyn zgrabnie pomagając gitarą Kiedy skończyłąm chłopacy siedzieli zdziwioni. Poczułam się poniżona.
- Wiem, wiem nie umiem śpiewać....- Powiedziałam lecz przerwał mi mulat.
- Jesteś niesamowita! Skąd umiesz tak śpiewać!? Musimy ci chyba załatwić trase! - Krzyknął. Chłopacy mu przytakiwali. Cała zalałam się rumiencem.
- Ach tak! Nie przedstawiłem Ci nich! Więc ten mulat to Zayn, ten blondyn to Niall, ten chłopak z marchwią to Louis, ten na bibera to Liam a ja to oczywiście Harry! Ale mów mi prosze Hazza. - Powiedział. Spuściłam wzrok. Są sławni na całym świecie a ja nie znam ich imion! Masakra. Przypomniało mi się nagle, że mam wizytę u psychiatra. Chodziłam do tego w Irladnii ale jego kuzyn tu jest i powiedział, że pomoże mi z śmiercią rodziców. Spojrzałam czy któryś ma zegarek. Miał go Hazza.
- Która godzina? - Zapytałam. Chłopak spojrzał na zegarek i powiedział:
- 16:56 a co? - Spanikowałam zaczełam szukać telefonu. Znalazłam go na podłodze. Schowałam do torby.
- Musze lecieć! -Powiedziałąm i już chciałam wychodzić lecz chłopacy mnie powstrzymali.
- Podwieziemy cię! - Krzyknął zadowolony Liam i pociągnął mnie za rękę. Zbiegliśmy po schodach, wyszliśmy z budynku i weszliśmy do czarnego vana. Podałm cicho adres Liamowi a on jechał słusznie.
W końcu stanełam przed budynkiem. Był nowoczesny. Miał duże szyby, metalowe ozdoby i wielkie szklane drzwi.
- Będziemy czekać. - Powiedział Harry. Już chciałam się sprzeciwić lecz nie moge się spóźnić tak bardzo! Rzuciłam szybkie 'ok, lece' i wbiegłam.
Oczami Harrego:
Sava zniknęła za drzwiami. Co ona tam będzie robić?!
poniedziałek, 5 listopada 2012
Rozdział II
- T-ty zarabiałaś cztery miesiące na takie spodnie? - Zapytał zszokowany mulat.
- Tak plus dwa miesiące na pasek? A jak inczej? - Zakpiłam. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Ile walizek przywiozłaś? - Zapytał Louis. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Jedną a jakże inaczej? - Zapytałam a w odpowiedzi usłyaszałam szepty takie jak " trzeba ją zabrać na zakupy" Spojrzałam w strone szyby i zobaczyłam duży, czarny, lakierowany fortepian!
- moge zagrać? - Pisnełam wskazując na instrument.
- Jasne! - Krzyknął Harry. Pisnęłam ze szcześcia i podbiegłam do instrumentu. Przejechałam palcami po klawiszach. Wydobyły piękne dźwięki. Tak jak wtedy gdy mama grała mi na fortepianie. Chłopacy usiedli przy fortepianie i uważnie mi się przyglądali. Poczułam jak moje policzki oblewa rumieniec. Ułożyłam palce i zaczęłam grać tak. Z tą piosenką wiązałam tyle uczuć. Samotna łza powędrowała po moim policzku, lecz grałam dalej. Kiedy skończyłam chłopacy bili mi brawo i smarkali w chusteczki.
- Więc teraz wiem co lubisz robić! - Krzyknął Louis. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na blondyna który świdrował na mnie wzrokiem.
- Jesteś z Irlandii? - Zapytał nagle. Przetarłam suche i popękane usta.
- Skąd wiesz? - Zapytałam zdziwiona tak szybkim rozpoznaniem.
- Trzy rzeczy. Pierwsza masz dziwny akcent typowo irlandzki, po drugie jestem Irlandczykiem a po trzecie widziałem cię kiedyś w parku jak grałaś na gitarze z starsza kobietą. - Powiedział. Zdziwiło mnie. Oczywiście czułam, że go skądś kojarze. Chlopak usmiechnął się.
- Ładnie też śpiewasz. - Powieział po namyśle. No tak! Przecież w parku zawsze śpiewałam! Pod płaczącą wierzbą. Widziałam blond czupryne, lecz nigdy nie zwracałam na to uwagi
- Tak plus dwa miesiące na pasek? A jak inczej? - Zakpiłam. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Ile walizek przywiozłaś? - Zapytał Louis. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Jedną a jakże inaczej? - Zapytałam a w odpowiedzi usłyaszałam szepty takie jak " trzeba ją zabrać na zakupy" Spojrzałam w strone szyby i zobaczyłam duży, czarny, lakierowany fortepian!
- moge zagrać? - Pisnełam wskazując na instrument.
- Jasne! - Krzyknął Harry. Pisnęłam ze szcześcia i podbiegłam do instrumentu. Przejechałam palcami po klawiszach. Wydobyły piękne dźwięki. Tak jak wtedy gdy mama grała mi na fortepianie. Chłopacy usiedli przy fortepianie i uważnie mi się przyglądali. Poczułam jak moje policzki oblewa rumieniec. Ułożyłam palce i zaczęłam grać tak. Z tą piosenką wiązałam tyle uczuć. Samotna łza powędrowała po moim policzku, lecz grałam dalej. Kiedy skończyłam chłopacy bili mi brawo i smarkali w chusteczki.
- Więc teraz wiem co lubisz robić! - Krzyknął Louis. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na blondyna który świdrował na mnie wzrokiem.
- Jesteś z Irlandii? - Zapytał nagle. Przetarłam suche i popękane usta.
- Skąd wiesz? - Zapytałam zdziwiona tak szybkim rozpoznaniem.
- Trzy rzeczy. Pierwsza masz dziwny akcent typowo irlandzki, po drugie jestem Irlandczykiem a po trzecie widziałem cię kiedyś w parku jak grałaś na gitarze z starsza kobietą. - Powiedział. Zdziwiło mnie. Oczywiście czułam, że go skądś kojarze. Chlopak usmiechnął się.
- Ładnie też śpiewasz. - Powieział po namyśle. No tak! Przecież w parku zawsze śpiewałam! Pod płaczącą wierzbą. Widziałam blond czupryne, lecz nigdy nie zwracałam na to uwagi
Rozdział I
-Prosze zapiąc pasy, za chwilę lądujemy. - W głośnikach samolotu rozległ się ciepły głos kobiety. Posłusznie wykonałam czynność. Lekki szmer, wysokie ciśnienie i jestemy na lądzie. Odpiełam pasy i wyszłam. Patrząc na taśme szukałam mojej czarnej walizki z różnymi naklejkami. Kiedy ją zauważyłam ściągnełam szybkim ruchem na podłogę. Wyjełam z niego czarny płaszczyk i ubrałam go. Wzrokiem szukałam pana z moim imieniem. Odnalazłam starszego pana przed limuzyną trzymającego kartkę z napisem "Mrs. Savannah Crue"
Podeszłam do niego i wytłumaczyłam, że to ja. Mężczyzna wziął moją walizke i otwórzył drzwi do auta. Weszłam posłusznie czekając na kierowce. Wszedł po chwili zapalając auto.
- Młodzieniec Harry kazał panne zawieść do studia. - Powiedział miłym głosem.
- Dobrze. - Odparłam i rozsiadłam się w fotelu. Pan jechał średnią prędkością przez miasto. Podziwiałam różne budynki. W końcy mężczyzna zgasił silnik. Wyszedł z auta i otworzył mi drzwi. Wyszłam.
- Walizkę zawiozę do domu i zostawię na korytarzu. - Powiedział miłym głosem. Skinełam tylko głową i weszłam do budynku. Podeszłam do recepcji gdzie siedziała starsza pani.
- Gdzie ma próbę nagraniową Harry Styles? - Zapytałam. Kobieta spojrzała na mnie zza okularów.
- A Pani to? - Zapytała chłodnym głosem.
- Savannah Crue-Styles. - Powiedziałam. Kobieta zerkneła na mnie i na komputer.
- Drugie piętro sala nr. 19. - Powiedziała. uśmiechnełam się i odeszłam.
" Ale straszna kobieta!" Pomyślałam wchodząc po schodach. Gdy byłam na drugim piętrze szukałam numerku. Sala 16, 17, 18 i 19! Zapukałam do środka.
- Proszę! - Usłyszałam krzyk zza drzwi. Weszłam niepewnie do pomieszczenie gdzie siedziała piątka chłopaków. Każdy spojrzał na mnie pytającym wzrokiem oprócz kręcono-włosego.
- Sava to ty? - Zapytał chłopak w loczkach podnoszac się z kanapy.
- Ty to Harry tak? - Zapytałam lecz chłopak rzucił się na mnie z uściskami.
- Jaka ty piekna! - Krzyknął odstawiając mnie na podłoge. Spuściłam wzrok i cofnełam się, lecz tego pożałowałam. Była tam skórka od banana. Zrobiłam niezłego fikołka upadając na ziemie.
"Nieźle już gleba! Pomyslą, że jesteś jakąś ślamazara!" Skarciłam się w myślach. Harry i jakiś blondyn szybko podbiegli do mnie. Przetarłam oczy.
- Kto zostawia skórki od bananów na ziemi?!- Wyszeptałam na tyle głośno, że chłopacy słyszeli.
- Przepraszamy! Możesz wstac? Boli cię głowa? Jest ci niedobrze? - Zaczął Harry. Blondyn pomógł mi wstać. Spojrzałam na Harrego i wymusiłam malutki usmieszek.
- Jest okey tylko 4 miesiące pracy w budzce z hot-dogami by zarobić kase na spodnie właśnie się zmarnowały. - Poiedziałam patrząc na kilka dziurek w spodniach.
Podeszłam do niego i wytłumaczyłam, że to ja. Mężczyzna wziął moją walizke i otwórzył drzwi do auta. Weszłam posłusznie czekając na kierowce. Wszedł po chwili zapalając auto.
- Młodzieniec Harry kazał panne zawieść do studia. - Powiedział miłym głosem.
- Dobrze. - Odparłam i rozsiadłam się w fotelu. Pan jechał średnią prędkością przez miasto. Podziwiałam różne budynki. W końcy mężczyzna zgasił silnik. Wyszedł z auta i otworzył mi drzwi. Wyszłam.
- Walizkę zawiozę do domu i zostawię na korytarzu. - Powiedział miłym głosem. Skinełam tylko głową i weszłam do budynku. Podeszłam do recepcji gdzie siedziała starsza pani.
- Gdzie ma próbę nagraniową Harry Styles? - Zapytałam. Kobieta spojrzała na mnie zza okularów.
- A Pani to? - Zapytała chłodnym głosem.
- Savannah Crue-Styles. - Powiedziałam. Kobieta zerkneła na mnie i na komputer.
- Drugie piętro sala nr. 19. - Powiedziała. uśmiechnełam się i odeszłam.
" Ale straszna kobieta!" Pomyślałam wchodząc po schodach. Gdy byłam na drugim piętrze szukałam numerku. Sala 16, 17, 18 i 19! Zapukałam do środka.
- Proszę! - Usłyszałam krzyk zza drzwi. Weszłam niepewnie do pomieszczenie gdzie siedziała piątka chłopaków. Każdy spojrzał na mnie pytającym wzrokiem oprócz kręcono-włosego.
- Sava to ty? - Zapytał chłopak w loczkach podnoszac się z kanapy.
- Ty to Harry tak? - Zapytałam lecz chłopak rzucił się na mnie z uściskami.
- Jaka ty piekna! - Krzyknął odstawiając mnie na podłoge. Spuściłam wzrok i cofnełam się, lecz tego pożałowałam. Była tam skórka od banana. Zrobiłam niezłego fikołka upadając na ziemie.
"Nieźle już gleba! Pomyslą, że jesteś jakąś ślamazara!" Skarciłam się w myślach. Harry i jakiś blondyn szybko podbiegli do mnie. Przetarłam oczy.
- Kto zostawia skórki od bananów na ziemi?!- Wyszeptałam na tyle głośno, że chłopacy słyszeli.
- Przepraszamy! Możesz wstac? Boli cię głowa? Jest ci niedobrze? - Zaczął Harry. Blondyn pomógł mi wstać. Spojrzałam na Harrego i wymusiłam malutki usmieszek.
- Jest okey tylko 4 miesiące pracy w budzce z hot-dogami by zarobić kase na spodnie właśnie się zmarnowały. - Poiedziałam patrząc na kilka dziurek w spodniach.
Prolog
Miłość. Nie odczuwałam jej. Do czasu. Mój tata Edmund jest z moją mamą Liwaną. Dowiedziałam się, że tata jest rozwiedziony z jakąs inną kobietą. Po tym mama oraz tata umarli. Odczułam, że ją kochałam. Teraz ma sie mna opiekować Harry Styles. Członek zespołu One Direction. Jest moim bratem. Chociaż nie w pełni. Ja jestm Irlandzkim dzieckiem a on od zawsze urodzony w Londynie. Nie chcę, lecz według woli taty chce bym została pod jego opieką do 19 roku życia. Boję się. Narazie mieszkam u babci do czasu wylotu. Mówi, że w nocy szarpie się, krzycze, wrzeszcze i płacze. Wiem czemu. Bo zawsze jest to samo.
Ide sobie po kwiecistej łące. Jestem szczęśliwa. Nie wiem czemu. Nagle moi rodzice stoją przede mną. Przytulają i móiwą jakieś niezrozumiałe słowa. Za nimi stoi facet. Wbija im nóż w kręgosłupy. Zaczynają pluć krwią. Próbuję ich uratować, lecz facet rozcina mi brzuch. Z niego wychodzi jakaś poczwara i zabiera moich rodziców. Mężczyzna śmieje się i szablą kręci mi w żołądku. Wszystko strasznie boli. Bierze nóż i podcina mi gardło. Śmieje się i bije moich rodziców. Poczwara podchodzi do mnie i zaczynać gryźć w dłonie....
Zawsze tak to wygląda. Babcia powiedziała, że Harry mi pomoże. Nie wiem, lecz mam taką nadzieje.
Ide sobie po kwiecistej łące. Jestem szczęśliwa. Nie wiem czemu. Nagle moi rodzice stoją przede mną. Przytulają i móiwą jakieś niezrozumiałe słowa. Za nimi stoi facet. Wbija im nóż w kręgosłupy. Zaczynają pluć krwią. Próbuję ich uratować, lecz facet rozcina mi brzuch. Z niego wychodzi jakaś poczwara i zabiera moich rodziców. Mężczyzna śmieje się i szablą kręci mi w żołądku. Wszystko strasznie boli. Bierze nóż i podcina mi gardło. Śmieje się i bije moich rodziców. Poczwara podchodzi do mnie i zaczynać gryźć w dłonie....
Zawsze tak to wygląda. Babcia powiedziała, że Harry mi pomoże. Nie wiem, lecz mam taką nadzieje.
Bohaterowie
Imie: Savannah Cat Crue-Styles
Wiek: 17 lat i 9 miesięcy
Hobby: Śpiew, gra na gitarze, gra na fortepianie, balet
Charakter: Nieśmiała 18-latka z wyczuciem melodii.
Imie: Niall James Horan
Wiek: 18 lat i 4 miesiące
Hobby: Śpiew, gra na gitarze, jedzenie
Charakter: Kochany i wiecznie głodny chłopak. Jest zabawny i romantyczny.
Imie: Harry Edward Styles
Wiek: 18 lat i 2 miesiące
Hobby: Śpiew, gotowanie, granie na klawiszach
Charakter: Slodki i miły chłopak. Jest przyjacielski i pomocny.
Imie; Zayn Javadd Malik
Wiek: 18 lat i 5 miesięcy
Hobby: Śpiew, taniec, imprezowanie
Charakter: Miły i szalony chłopak. Troche wyrozumiały.
Imie: Liam James Payne
Wiek: 19 lat i 3 miesiące
Hobby: śpiew, gra na gitarze (tylko podstawowe chwyty)
Charakter: Miły pomocny chłopak. Jest poważny, lecz czasem zabawny.
Imie: Louis William Tomilson
Wiek: 20 lat i 7 miesięcy
Hobby: spiew, gra na klawiszach, marchewki, szachy O.O
Charakter: Miły śmieszny i zabawny chłopak. Prawie nigdy nie jest poważny.
Wiek: 17 lat i 9 miesięcy
Hobby: Śpiew, gra na gitarze, gra na fortepianie, balet
Charakter: Nieśmiała 18-latka z wyczuciem melodii.
Wiek: 18 lat i 4 miesiące
Hobby: Śpiew, gra na gitarze, jedzenie
Charakter: Kochany i wiecznie głodny chłopak. Jest zabawny i romantyczny.
Imie: Harry Edward Styles
Wiek: 18 lat i 2 miesiące
Hobby: Śpiew, gotowanie, granie na klawiszach
Charakter: Slodki i miły chłopak. Jest przyjacielski i pomocny.
Imie; Zayn Javadd Malik
Wiek: 18 lat i 5 miesięcy
Hobby: Śpiew, taniec, imprezowanie
Charakter: Miły i szalony chłopak. Troche wyrozumiały.
Imie: Liam James Payne
Wiek: 19 lat i 3 miesiące
Hobby: śpiew, gra na gitarze (tylko podstawowe chwyty)
Charakter: Miły pomocny chłopak. Jest poważny, lecz czasem zabawny.
Imie: Louis William Tomilson
Wiek: 20 lat i 7 miesięcy
Hobby: spiew, gra na klawiszach, marchewki, szachy O.O
Charakter: Miły śmieszny i zabawny chłopak. Prawie nigdy nie jest poważny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




